Wojna i pokój, czyli przestrzeń dla małego odkrywcy

Wojna i pokój, czyli przestrzeń dla małego odkrywcy

Dzieci z definicji są ciekawe świata. Tak są zaprogramowane, niezależnie od tego, jak bardzo masakruje to plany nas, dorosłych. Dzieciak, pozostawiony sam sobie na pięć minut, zdoła w tym czasie pobazgrać/rozsypać/podpalić lub w inny sposób uszkodzić cokolwiek cennego, co tylko znajdzie się w zasięgu jego małych łapek. Jak temu zapobiec? Cóż, są pewne sposoby… na przykład można podesłać malca do babci, żeby sprawdzić, czy jej legendarna cierpliwość ma jakieś granice. Maluch zapewne udowodni, że ma. Można też malca pacyfikować, krzyczeć, że nie wolno i ogólnie wychować małego, zastraszonego człowieczka, który kiedyś stanie się nudnym i nieszczęśliwym dorosłym. Dlatego pozostaje trzecia metoda tak urządzić przestrzeń dla małego psuja, żeby miał co odkrywać, gdzie bałaganić, a jednocześnie – aby pozostał bezpieczny. Jakie zatem cechy powinien mieć idealny pokój dziecięcy? Przede wszystkim, nie powinien być idealny; pokój szczęśliwego dziecka, to NIE jest miejsce, gdzie panuje porządek. Aby jednak dało się otworzyć drzwi, a nawet zobaczyć skrawek podłogi, warto zainwestować w pojemne mebelki, duże, plastikowe skrzynki lub pufy ze schowkami. Mały człowiek będzie miał gdzie upychać swoje skarby, a my nie dostaniemy rozstroju nerwowego na widok sto siedemdziesiątego czwartego samochodzika pod nogami.

Po drugie, kolor! Cóż, jakiś trzeba wybrać. Można pójść na łatwiznę i pozostawić białe ściany, ale wkrótce nie będą już białe przecież aż się prosi, żeby je upiększyć małymi rączkami, najlepiej upaćkanymi w Nutelli. Poza tym, mały człowiek ma zwyczaj podpierać się łapką o ścianę, więc w naturalny sposób zaznaczy, jaki już jest wysoki i dokąd dzisiaj sięga. Inną skrajnością jest moro – nie widać brudu, ale czy na pewno chcemy wychować małego komandosa? Specjaliści radzą wybrać złoty środek (ale nie złoty kolor!) i zdecydować się na kolory w miarę neutralne, jak beżowy czy kremowy. Oczywiście, można je ożywić elementami w żywszych kolorach. Fajnym pomysłem jest też przyklejenie „dziecięcej” tapety na jednej ścianie ograniczymy koszty i nie dostaniemy oczopląsu, bowiem tapety takie z reguły obfitują w koniki, misie, samochodziki i pajace. Warto wykorzystać także naklejki ścienne, za pomocą których można przekształcić pokój w dżunglę, szkołę księżniczek, albo… zakryć plamę po ketchupie, czekoladzie, czy farbkach, która prędzej czy później gdzieś się pojawi.

Po trzecie indywidualność. Duże rzeczy wybierają duzi ludzie: dywan by łatwo się czyścił, meble by nas nie zrujnowały i nam się podobały, kolor ścian – patrz powyżej. Ale to ma być pokój dla małych ludzi, a diabeł – wiadomo, gdzie tkwi. W miarę neutralne wnętrze pozostawia szerokie pole do popisu, jak chodzi o detale. To drobiazgi – jak lampka, uchwyty mebelków, dekoracje na ścianie, czy poduszki nadają klimat. Niech malec sam wybierze, czy chce być rycerzem, czy kosmonautą? A może dziewczynka niekoniecznie chce być królewną czy nie ciekawiej będzie zostać piratem? Warto też zainwestować w specjalne naklejane na ścianie „tablice”, dzięki którym mały graficiarz będzie mógł wyżyć się artystycznie.
No i najważniejsze każdy mały lubi widzieć, jaki już jest duży. Dobrze jest przeznaczyć kawałek ściany na specjalną miarkę gotową lub zrobioną przez nas na której bęziemy zapisywać daty i wzrost naszego skarbu.

I po czwarte bezpieczeństwo. To, żeby meble i zabawki miały certyfikat i były wykonane z bezpiecznych materiałów, jest w miarę oczywiste. Znając jednak wyobraźnię naszych milusińskich, certyfikat nie wystarczy; mały człowiek skutecznie zrzuci na siebie certyfikowaną półkę, albo ciężką butlę z ekologicznym sokiem. Jak tego uniknąć? Będzie ciężko, ale zawsze można próbować.

Podobno aby kogoś poznać, trzeba przejść milę w jego butach. To samo dotyczy maluchów –  trzeba zniżyć się do ich poziomu i przejść się po pokoju na czworakach, nie zapominając o wsadzeniu palucha w KAŻDĄ napotkaną szczelinę i pociągnięciu za KAŻDY wystający element. Jeżeli szczęśliwie uda nam się przeżyć i nadal będziemy w jednym kawałku, śmiało możemy tam wpuścić naszego skarba. A my po wzorowym wykonaniu zadania, należy nam się chyba jakaś kawusia? Może być eko.