Dzieciak w żywiole – pięć patentów na pokój idealny

Dzieciak w żywiole – pięć patentów na pokój idealny.

Idealny pokój dla dziecka… przede wszystkim, nie jest idealny. I nie wygląda jak pokój. Raczej jak dżungla, królestwo wróżek, albo remiza strażacka. Czasem wygląda też, jak wszystkie powyższe jednocześnie, ale cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Niezależnie od tego, w jakim stylu urządzacie pokoik dziecięcy, pamiętajcie, że urządzacie go nie dla siebie. I to nie wy będziecie tam mieszkać (chociaż będziecie tam sprzątać). Poniżej znajdziecie kilka wskazówek, jak stworzyć pokoik idealny. Spokojnie, raczej was to nie zrujnuje, bowiem nie ma to nic wspólnego z zasobnością portfela; raczej z pewnym podejściem do życia i rodzicielstwa.

Po pierwsze – w idealnym pokoju można się brudzić. Wiadomo, że brudne dzieci, to szczęśliwe dzieci. A przecież chcecie, żeby wasze były szczęśliwe? Zresztą, nawet jeśli nie chcecie, pobrudzą się i tak; raczej nie będą „starych” pytać o zdanie. Należy zatem zorganizować im miejsce, gdzie MOŻNA SIĘ brudzić – miejsce, gdzie od czasu do czasu rozłożycie folię i pozwolicie paćkać, rozsypywać i mazać łapkami. A potem razem, wspólnie z maluchami, trzeba będzie to wszystko posprzątać. I to, wbrew pozorom, też jest zabawa.

Po drugie – w idealnym pokoju można tworzyć. Można rysować po ścianie, bo są do niej przyklejone specjalne tablice do bazgrania kredą. Można takie kupić w wielu sklepach z zabawkami lub zamówić w Internecie. Są duże i małe kartki, różne rodzaje kredek; i nikt nie krzyczy, że mały człowiek narysował niebieskiego słonia. A skąd wiadomo, że gdzieś na świecie nie ma niebieskich słoni, co?

W pokoju idealnym można też próbować. Na przykład próbować postawić z klocków wieżę Eiffla, tyle że.. do góry nogami. Jak to, najmniejszy klocek nie może być na dole? Fascynujące… Tym bardziej, że jak się to wszystko zawali, to nie spadnie na rodową porcelanę, ani nie zgniecie nic cennego, bo mama wszystkie takie rzeczy WYNIOSŁA z idealnego pokoju. Fajowo, prawda?

W pokoju idealnym można skakać, biegać i tarzać się po podłodze, a nawet – o zgrozo – wychodzić na stół. Bo stół jest niski, stabilny i przeznaczony specjalnie dla dzieci; i ma zabezpieczone kanty. A na podłodze jest miękka i kolorowa wykładzina. I upadek trochę boli, ale jest bezpieczny. I to, że boli, to też jest edukacja.

Do pokoju idealnego można też czasem wpuścić rodziców – niech mają coś z życia! A wspólne brudzenie się, tworzenie i tarzanie po podłodze jest naprawę, ale to naprawdę fajniejsze, niż oglądanie bajek w telewizji. To co, wchodzimy?